nowy początek

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Żołądek zaraz mi eksploduje, a ja się dalej opycham jak dzika świnia. Nie dość, że lodówka pełna, to ja jeszcze dostałam cytrynowe ptasie mleczko, za którym co prawda nie przepadam, ale teraz wpieprzam ino szum.

Kurwa, od jutra nie jem. Jestem gruba! Nie mieszczę się w spodnie! Fuuuuuuu!!!!!!!!
Tagi: grubas
03.08.2010 o godz. 23:38

Przestanę w końcu o nim myśleć? To cholerne zauroczenie trwa już półtora miesiąca. Ciągle mi się śni, bez przerwy oglądam jego zdjęcia, strasznie za nim tęsknię i chcę się spotkać.
Jest idealny. Nie chodzi mi o idealny wygląd, ani nawet idealny charakter, usposobienie, bo fakt, czasami jego zachowanie mnie irytuje, ale i tak JEST IDEAŁEM. To chyba dojrzałe, skoro znam jego wady, ale mimo wszystko jest dla mnie perfekcyjny?
Jestem głupia i naiwna, bo snuję dalekosiężne plany...
01.08.2010 o godz. 02:16

Świetny koncert był przedwczoraj. Tutaj, na miejscu. Muzyki za bardzo nie słyszałam, chociaż byłam pod sceną, bo tak bardzo pogowałam. Ja + 30 facetów. Teraz znajduję na swoim ciele coraz to nowe siniaki i opuchnięcia. Najbardziej zastanawia mnie ten na biodrze, bo wygląda dość strasznie. Dzisiaj odkryłam, że mam opuchnięte oba łuki brwiowe. Ale zabawa przednia, więc się tym nie przejmuję.

Chociaż oczywiście znów zachowałam się jak zwykle i zaliczyłam 3 facetów. Lat, kolejno: 21,22,24. Ble.

A wczoraj kolejna poważna rozmowa z tatem. Okazało się, że czytał mojego poprzedniego bloga. Ktoś ze znajomych mu pokazał. Kurwa, teraz jeszcze bardziej żałuję, że go skasowałam, bo nie bardzo pamiętam co tam wypisywałam. Na pewno o moim życiu 'erotycznym', chociaż wtedy jeszcze był to tylko jego zalążek. Ale to raczej normalne. Mam na myśli to, że jeśli masz chłopaka, to raczej w jakiś sposób z nim próbujesz. Poza tym pisałam na pewno o samobójstwie. Głupia CIPA. Tato na pewno się tym przejął. Powiedział, że wiele dało mu to do myślenia. Teraz szczególnie się zmienił. Po tym jak matka zwariowała i zaczęła dawać na prawo i lewo. Ona nie ma żadnych zahamowań. Jest zwykłą suką. Tato wie od 2 lat, że ona spotyka się z coraz młodszymi facetami. Ten ostatni, czyli ten, z którym pieprzy się obecnie (który z kolei?), ma koło 30 paru lat. Pośmialiśmy się, że może będę miała rodzeństwo. Okazuje się, że to JA dowiedziałam się o wszystkim ostatnia, bo nawet znajomi wiedzą i ciągle pytają tatę, czy sobie z tym radzi. Mówił, że było mu ciężko, ale przestał się przejmować i chce się zająć mną, bo tylko ja mu zostałam. Wytrzymałam, nie rozpłakałam się. Zaczęliśmy obgadywać rodzinę, dowiedziałam się jeszcze ciekawych rzeczy, które od drugiej strony brzmiały zupełnie inaczej. Żyłam w kłamstwie. Oni zawsze wywyższali siebie: byli najbardziej pracowici, najuczciwsi, najlepsi! Okazało się, że to wcale nie tak. Moja ch. nie jest złą kobietą, tylko nie chce mieć do czynienia z moją świrniętą babką. Tato trochę mnie nastawił po swojemu: mówił żebym jeździła po kasę. Średnio mi się podobał ten moment, ale nie uchodzi wątpliwości, że miał rację. Pieprzeni dusigrosze. Ale my jakoś to wytrzymamy. Ja nie dam się wykorzystywać, nie dostarczę im żadnych informacji na temat taty, nie pomogę. Dobrze, że tato, chociaż ciągle mówi do mnie 'tatuś to, tatuś tamto', traktuje mnie jak osobę dorosłą i rozumiejącą wszystko. Lubię z nim porozmawiać, tym bardziej, że myślałam, że moja rodzina jest kompletnie spaczona. Tym czasem on okazał się jedynym homo sapiens, który wyznaje te wartości, które zawsze chciałam, żeby były wyznawane w mojej rodzinie. Dla niego zawsze najważniejsza była rodzina, którą my tworzyliśmy: ja, on, matka. Ona wielokrotnie, podczas rozmowy ze swoimi rodzicami powtarzała: mąż to jest obcy facet. To po cholerę się, do chuja, wiązać z kimś na całe życie! Matkę zawsze interesowały pieniądze, on nie jest materialistą i nigdy nim nie był. Powiedział, że nigdy jej nie zdradził i tego nie zrobi. Chciał żebym chociaż ja miała normalne dzieciństwo, ale wie, że to się niestety nie udało. Nigdy nie było u nas prawdziwie rodzinnej atmosfery i ja doskonale o tym wiem... Szkoda, że on przeżył to dwa razy...

I jeszcze te pieniądze... Szkoda gadać.
Tagi: it sucks
26.07.2010 o godz. 08:39

i to jest kurwa matka? oskarża mnie o kradzież jakiegoś pierdolonego pierścionka. no kurwa!!!
Tagi: elo
07.07.2010 o godz. 23:47

Ja się nigdy nie zmienię. Jestem D-Z-I-W-K-Ą. Chyba zacznę dawać dla pieniędzy. Niestety sprawia mi to tak wielką przyjemność, że trudno się oprzeć. Chociaż wiem, że robisz podchody jak głupek: ciągniesz mnie na spacer, najlepiej daleko; szukasz odpowiedniego miejsca, a kiedy nie ma ławki, robisz wszystko żebym zgodziła się położyć na trawie. Trawa była wczoraj mokra, ale to nam nie przeszkodziło. Zacząłeś pieprzyć coś o gwiazdach, pocałowałeś mnie, zapytałeś czy się położę, jak ty to zrobisz. Miałam pełną świadomość tego co robię. Chciałam nawet w paru momentach wykrzyczeć ci, że jesteś chujem i prostakiem, chcesz mnie tylko wykorzystać. Ale pomyślałam, że po co tracić okazję. Było mi dobrze i nie żałowałam. Teraz też nie żałuję.

W dalszym ciągu jestem zauroczona moim wysokim brunetem. Spotkaliśmy się nawet drugi raz, mam jego bluzę, bo nie chciał żebym mu ją oddawała, chociaż podprowadził mnie pod dom. Stwierdził: "oddasz NASTĘPNYM RAZEM". Czyli się jeszcze na pewno spotkamy. Jest ideałem - nie ulega wątpliwości. Bardzo bym chciała żeby coś z tego było, chociaż podchodzę do tego raczej sceptycznie.
Tagi: dziwka
04.07.2010 o godz. 12:58

Znów dorwałam się do komórki matki, która przez nieuwagę zostawiła ją na moim biurku. Korzystając z okazji sprawdziłam do kogo pisze i dzwoni. Wiedziałam, że nie do koleżanki, bo gdyby tak było, nie zamykałaby drzwi jak przechodzę obok jej pokoju, nie wychodziłaby rozmawiać do garażu. Tym razem to już nie Kama, a Dawid. Cholerny skurwiel, który przynajmniej nie robi błędów, jak Kama.

Dlaczego ona się szmaci? Moja pierdolona matka, która doszła z tatem do porozumienia: ona płaci za moje jedzenie, a on za całą resztę. Bardzo mądrze. Nie chciała kupić mi szamponu, bo to należy do obowiązków taty. Jakaś paranoja. Kurwa.

Poza tym jestem zauroczona. Wysoki, brunet, krótkie, kręcone włosy. Jedyna prawda jaką napiszę na jego temat to to, że idealnie do siebie pasujemy pod względem gustu muzycznego. On niestety totalnie mnie olał, o czym mogę być pewna po wczorajszej propozycji i braku odpowiedzi z jego strony. Czyli standard jeśli o mnie chodzi.

Wakacje zaczęły się cudownie......
Tagi: elo
29.06.2010 o godz. 12:16

Ta rozmowa była mi bardzo potrzebna. Kolejne sprowadzenie na ziemię. Jestem beznadziejną przyjaciółką (o ile w ogóle można mnie jeszcze tak nazwać). Ale idą wakacje, więc jeszcze to naprawię.

Powinnaś wiedzieć, że dalej Cię kocham i bardzo mi Ciebie brakuje. Z nikim się tak dobrze nie dogadywałam i nikt nie zajął Twojego miejsca. Nikt mnie tak dobrze nie rozumie i czuję pustkę, bo nie mogę z nikim porozmawiać 'o wszystkim'. Wiem, że Tobie też mnie brakuje. Boję się, ale będę próbowała...

Tymczasowo koniec osiemnastek. Muszę odpocząć, przestać pić i zadbać o migdałki, które nie dość, że są chore i cholernie wielkie (zatykają mi przełyk), to jeszcze zostały potraktowane ogniem. W zasadzie nie tylko migdałki, ale cała droga od jamy ustnej do płuc jest przejarana. Tak to poczułam. Dobrze, że znieczuliłam się alkoholem, bo inaczej nie wiem jak bym wytrzymała.
Czas robić listę na 18 :D i poprawić oceny -.-'
Tagi: elo
30.05.2010 o godz. 15:06

no to chyba się doigrałam i mam raka... damn!
Tagi: elo
25.05.2010 o godz. 00:09

No, kuhwa, jestem pierdoloną lesbą. Przelizałam się z piątą dziewczyną, a tym samym z trzydziestą dziewiątą (!) osobą. M. twierdzi, ze kolejna osoba powinna być wyjątkowa. Taaa, sranie w banie, gdzie ja taką znajdę? Marzy mi się mieć dziewczynę. Może być ta, a może ta poprzednia, którą wielbię od paru lat. Dla mnie jest ideałem.
Tagi: elo
17.05.2010 o godz. 15:30

Czy ja proszę o tak wiele?
Matka mogłaby się odpowiednio zachować i przyjąć prezent urodzinowy, a nie dalej 'honorowo' się nie odzywać. Tato się starał, wiedziałam, że niepotrzebnie jest taki podekscytowany, pozostałam sceptyczna, ale nic nie mówiłam. Teraz on jest w jeszcze gorszym nastroju niż ja; jakiś taki przygaszony, liczy, że matka pomoże mu finansowo, ale ona widać ma go w dupie. Stara suka. Kurwa, przecież nawet mnie nie chciała pocałować w policzek jak składałam jej życzenia. Tak bardzo chciałabym żeby była taka jak dawniej: gruba, niedbająca o swój wygląd. Teraz ta kurwa tylko pielęgnuje swoje implanty paznokci i ledwo podciera dupę. A ja od miesiąca nie widziałam żeby ugotowała obiad. Chyba dzisiaj zrobię jakiś dla taty jak wrócę od babki, bo pomyślałam, że pojadę na pranie mózgu (oczywiście w moim wypadku - bezskuteczne), a przy okazji pomogę (tylko ze względu na prawdopodobieństwo otrzymania jakiejś kasy - jestem pierdoloną materialistką, ale w tym wypadku ciężko zachować się inaczej).
To już ok. 9 miesięcy odkąd matka ma kochanka i 9 miesięcy mojego życiowego niepowodzenia, a wręcz koszmaru. Jakoś lżej mi się robi jak dowiaduję się, że inni też mają takie problemy. Wiem, że to egoistyczne, ale 'dość' podświadome. Ostatnio, na grillu u B. O. powiedział, że jego rodzice się rozstali, bo stara miała faceta. O. twierdzi, że to trochę jego wina z tym całym rozwodem, bo nie powiedział o tym ojcu. Jego winy nie widzę, a też wolałabym żeby starzy się rozstali i matka, wedle życzenia, poszła mieszkać do bloku. No cóż, wesoło nie ma, ale pocieszam się myślą, że jeszcze rok do matury. hahahahahahahahahahaa.
Tagi: moja stara
05.05.2010 o godz. 11:05

sięgnęłam dna. zgon przy rodzicach przyjaciółki...
Tagi: elo
06.04.2010 o godz. 20:03

Pierdolę, od jutra czas się zmienić. Koniec z piciem, zaczynam z nauką!
Kocham mojego małego D.
Tagi: elo
28.02.2010 o godz. 18:40

Dużo się dzieje. Szczególnie w sprawach damsko-męskich jestem do przodu. W horoskopie pisali żebym kupiła sobie nową ładną bieliznę i myślę, że niedługo faktycznie może się przydać:) W zasadzie do jako-takiego zbliżenia doszło, ale nam przerwali otwierając drzwi nożem.
Z rodzicami dobrze, z nauką - kompletnie nic nie robię. Czuję się strasznie głupia. Nie wiem co się ze mną stało. Nie mogę się zmobilizować do odchudzania ani do książek. Codziennie sobie obiecuję 'od jutra' i jakoś się nie udaje. Za to teraz ciągle popijawy. 2 tygodnie temu - u D. z chłopakami i Cz. To wtedy było mi tak fajne z D. Na samo wspomnienie jest mi mokro ;D W miniony weekend popijawa z dziewczynami, z której urwałam się wcześniej żeby się polizać z D. Wróciłam kompletnie napierdolona i z luką w pamięci. Na szczęście rodziców nie obudziłam. Nawet zostawili otwarte drzwi. Widocznie tato nie chciał, żebym miała przewalone u matki. W ten weekend idziemy na samogon od J. Już się nie mogę doczekać.
Tagi: elo
23.02.2010 o godz. 21:37

We środę umówiłam się z T. na pójście do sklepu. Trzeba korzystać skoro on ma 18 lat. Przed wejściem do marketu i 30 min przed odjazdem autobusu mamy dostałam telefon. Matka stwierdziła: "nie jadę w góry". Zdenerwowałam się. Ale dodała: "pojadę na noc do babci, więc możesz zapraszać ludzi. tylko żadnych facetów". Grzecznie podziękowałam i kontynuowałam zakupy. Pieniędzy starczyło na 0,7 absolwenta, trochę chipsów, paluszków, wafelków, ciastek, chleba i wędliny.
Jak wróciłam - matki nie było. Zadzwoniłam do M. i J. żeby przyszły wcześniej pomóc robić kanapki. I gówno: były o 18.58, a reszta miała przyjść o 19. Ja w tym czasie sama zrobiłam kanapki, pozabierałam chodniki i tłukące się przedmioty. Nie zmieniłam obrusa, a jak się później okazało, to było błędem.

Razem z M. i J. przyszła K. i K. Chwilę później A. Dalej chłopaki: T., W., D., K. i DB. Haha, miało przyjść tylko dwóch z nich. Czekaliśmy jeszcze na A. i B. oraz dwóch P. Doszli niebawem. Okazało się, że wódki jest bardzo mało. Moje 0,7, 1l od chłopaków i niecałe 0,5 od M. Ci idioci poprzynosili sobie piwa:/ Ale i tak musieliśmy robić zrzutę i jak P. przyjechał po K. to pojechali do sklepu po 0,7. T. też doniósł połówkę.

Ogólnie było bardzo fajnie. Pierwszy zgon: J. W zasadzie pierwszy i ostatni. Kiedy powiedziałyśmy chłopakom, że ona biedna siedzi w łazience na górze na zgonie, trzech zerwało się od razu i pobiegło ją 'ratować' :D Pierwszy dotarł, 'najsilniejszy w miocie', D. i pozostał tam przez kolejne pare godzin. Wyszedł cały upierdolony tuszem do rzęs. Aż mama go pytała, kto się tak do niego przytulał. Ja w tym czasie nie 'zaliczyłam' nikogo. Siedziałam trochę w pokoju z P., sprawdzałam czy W. nie rzyga, gadałam z A., ganiałam się i biłam z B., nie zwracałam uwagi na to, co dziewczyny robią w kuchni, a prawie mi ją rozniosły, chodziłam palić, przytrzymywałam miskę dla rzygającego D... Ale to dopiero później, bo pierwszego pawia puścił... na stół xD Jakoś sobie z tym poradziliśmy. Dzięki T. i M. ;D
Poza tym M. była wkurzona, że A. odbija jej T. Na szczęście ona szybko poszła - na nieszczęście: on też. Razem z T. wyszli P. (my love) i W. ('ciągle zamulam'). Przed nimi K. (on zniknął. nikt nie wie kiedy wyszedł). Dalej: odprowadziłam Dyma (poszłam z Dymem ;P), D. poszedł z J., ale później wrócił, K. pojechała z P., A. poszła z B.... Zostali najwytrwalsi: DB. ('tato nie rób zdjęć'), D., M., K., T. i ja. K. ('zjedz cytrynę, nie będziesz mieć kaca') zrobiła chłopakom spaghetti, trochę pogadaliśmy, T. ('za 4 min idę')czekał aż zaszyję mu rękawiczkę i poszedł, ja pooglądałam z D. trochę pornoli, później poszłam z nim pozjeżdżać z górki, na pożegnanie się całowaliśmy (na to czekałam<333). Ach.

Dziewczyny zostały na noc. Jeszcze trochę pozmywałyśmy i poszłyśmy spać na 2-3h. Wstałam pierwsza i znów zabrałam się za sprzątanie. Jedyna odnotowana stała szkoda to zalana ściana, za co rodzice nie są źli;)

Doszłyśmy z M. do wniosku, że trzeba się z chłopakami bardziej zaprzyjaźnić i chodzić razem na imprezy. Świetne towarzystwo, serio ;) Nawet głupi T., który stwierdził, że nie będzie świrował z M., bo jest siostrą P. Ja to się cieszę, że oni są rodzeństwem, bo przynajmniej M. nie odbije mi P. :D:D
Tagi: ipm
29.01.2010 o godz. 10:56

Tydzień ferii jeszcze nie minął a ja zaliczyłam już 2 imprezy, z czego jedna odbyła się w moim domu. Ale najpierw o tej sobotniej:
Dostałam smsa od P. z pytaniem co robię. Głupi początek, ale zaproponował żebym przyszła na imprezę do D. Byłam już zaproszona do A. i do niej poszłam. Posiedziałam z dziewczynami przez jakąś godzinkę, wypiłam 2 piwa i 2 kieliszki i poszłam do chłopaków. Okazało się, że jestem jedyną dziewczyną, bo dwie, które były, zmyły się, bo na 9 miały być w domu. Wypiłam swoje piwo i pogadałam trochę z podpitymi chłopakami, później papieros, kieliszek i już mnie wzięło. T. chciał tańczyć i stało się coś strasznego: wyrżnęłam całą twarzą w ścianę. I to tak z całej siły. Nos boli mnie do dziś; dobrze, że nic sobie nie złamałam. Później lekka utrata pamięci i 'kochany kibelek'. Całe szczęście chłopcy się mną zaopiekowali ;) Całowałam się z gospodarzem, a później leżałam między jednym P. i drugim. D. głaskał mnie po głowie i czasem całował (a trzeba przyznać, że dobry jest, gnojek;D) a P. pytał czy mi nie zimno. Odwiedziła nas ciocia, chciała zielska, ale nie mieliśmy, więc rzuciła tylko hasło: "nie przeszkadzaj sobie" i wyszła tańczyć z naszymi kolegami. Po pewnym czasie (nie wiem jakim, nie kontaktowałam) poszliśmy z T. do innego pokoju, ale się nie lizaliśmy, gdyż nam przeszkodzono. To P. wszedł, objął mnie i się położyliśmy. Rozpiął mi stanik, a ja prawdopodobnie się do niego dobierałam.
Do domu wróciłam 2 godziny później niż powinnam, ale mama spała i nawet nie wiedziała o której byłam w domu.
W niedzielę zdychałam...

W poniedziałek byłyśmy w B. i mama kupiła mi trochę ciuchów (b. dziwne), wtorek - spędzony w domu i wieczorem u A. i B. Przy okazji zaprosiłam ich na środę, bo miałam mieć wolną chatę. MIAŁAM. Mama miała wyjechać na parę dni, tato wraca dzisiaj, więc noc powinna być moja. W zasadzie była.... ;)
Tagi: chlanie
28.01.2010 o godz. 15:58

Wczorajsza rozmowa z mamą A. bardzo mi pomogła. Ona ma zdrowe i zarazem bardzo odważne podejście do naszej przyszłości. Martwi się, chce abyśmy jak najlepiej wybrały kierunek studiów i poradziły sobie z tą całą maturą. Stwierdziła, że musimy wybrać coś, ci przyniesie nam jak najwięcej kasy. W rankingu zawodów przynoszących największy dochód bezapelacyjnie wygrywają lekarze.Ja jednak stwierdziłam, że będąc w matfizie i decydując się dopiero teraz nie podołam rozszerzonemu poziomowi z bioli i chemii (p. Ch. twierdzi, że podołałabym, gdybym tylko spędziła nad książkami odpowiednio dużo czasu = wakacje:/). Zostaje polibuda, czyli moje marzenie #1. A. mama proponuje budownictwo, czyli kierunek, którego ON nie zaliczy w tym roku, bo nie daje sobie rady z matmą. To mnie wystarczająco zniechęca, chociaż pani Ch. twierdzi, że jestem b. zdolna. Ja jednak zostaję na razie (zanim jeszcze rysunek mnie tak bardzo nie przytłacza, bo nikt nie ocenia tego, co tworzę i wierzę w to, że znajdą się pieniądze na kursy) przy architekturze <3

Mama A. stwierdziła, że wszystko jest do nauczenia, niczym, nie mogą nas tak na prawdę zaskoczyć, bo zadania się powtarzają, dlatego musimy rozwiązywać jak najwięcej arkuszy i konkluzja była taka, że został nam tylko ROK, który zadecyduje o całej naszej przyszłości. Racja. Dlatego trzeba brać się do roboty. Muszę się tylko zastanowić co będę zdawała. Matma rozszerzona na pewno (taa, kurwa, tylko, że mam tróję z matmy), angielski też (słówka, słówka, słówka i jeszcze raz słówka!!), polski (może też poziom rozszerzony??? I don't know) iii.... no właśnie. Pani Ch. mówi, że chemię podstawową jestem w stanie b. dobrze zdać. Biologię, wg. mnie, też. Może jeszcze fizę? ;p haha W każdym razie trzeba wybierać przedmioty, których nie zdaje większość, czyli gegra odpada. Spoko.

Żeby moi rodzice tak ze mną rozmawiali. A. tego nie docenia.
Ojciec powiedział nawet, że mogę iść na pedagogikę albo psychologię - dzięki tato za wsparcie!!
Tagi: elo
23.01.2010 o godz. 14:55

Musiałam spadać, bo matka przylazła i gapiła mi się w monitor. Teraz kontynuuję:

Wróciliśmy więc do łazienki dla personelu i zaczęliśmy się całować. Muszę przyznać, że jest dobry. Jeden z lepszych spośród trzydziestki piątki. Może nawet w czołowej piątce. Później przeprosiłam za to, co zrobiłam wcześniej i poszliśmy na dwór. Przytulaliśmy się, żeby było nam obojgu cieplej i przyszła ona! Dż. Zamiast szybko się usunąć jak zobaczyła, że chcemy zostać sami, została, zapaliła papierosa i gadała z S. Zapaliliśmy z nią, bo co nam pozostało i weszliśmy do środka na pasowanie. Za mocno to jubilat nie dostał, ale mnie nie obchodziło z jaką siłą walnę, tylko czy w ogóle trafię w tyłeczek;) Na tort już niestety nie zostałam, bo starej oczywiście nie podpasowało, że jeszcze mnie nie ma w domu, a 'jutro szkoła'. Co za suka... I założyła sobie hasło :[

Dzisiaj w szkole ledwo żyłam. Ale wycha powiedziała, że i tak wyglądam lepiej niż A., ktora co chwila chodziła do kibla na tłiksa. Chłopcy po niej jechali i pytali, czy ona wie, że pomalowałam jej włosy markerem;d [gwoli wyjaśnienia: godzinę przed osiemnastką się pofarbowała na czarno]
Tagi: cześć
14.01.2010 o godz. 17:21

Ostatnio pisałam o nowym boyu M. Ale nie wspomniałam o tym, że ich poznanie utrudniała Dż. Kiedy tylko M. i D. zostawali sami, przyłaziła ona i próbowała odwrócić jego uwagę. Żałosna próba odbicia dupy M. Okazuje się, że ona przeszkadza zawsze, jak tylko zobaczy fajnego chłopaka z dziewczyną, która go może mieć. Zaraz nawiążę. Wczoraj odbyła się osiemnastka T. Osób nie było za dużo, bo to środek tygodnia, a w dodatku zaraz koniec półrocza, czas poprawiania ocen, to jeszcze inne problemy... Biegałam za prezentem nie wiadomo ile. Od razu po szkole poszłam na centrum, przeszłam wszystko od sklepów z zabawkami po elektroniczne. Ostatecznie kupiłam wodę toaletową i dezodorant, plakat (allegro), alkochińczyka (allegro), rękawiczki (niby uszyłam) i cygaro. Wszystko dla tej starej dupy;)) Oczywiście nie obyło się bez płaczu (tym razem nie T.), ale znaleźliśmy też czas na przyjemniejsze czynności. Wiadomo, chodzi o całowanie. Starałam się kręcić niedaleko S., aż w końcu poszliśmy do łazienki. Zaczęło się od tego, że... zmiażdżyłam mu jądra. Musiałam przeprosić, ale zamiast tego gadaliśmy. Okazało się, że wcale nie zmienia tak szybko dziewczyn. Twierdzi, że to nie jego wina, opowiedział mi jak to było z E. i K. On szuka kogoś na stałe. Później przylazła A., za nią T. i koniec intymności. Wyszliśmy, ale S. powiedział: 'jeszcze tu wrócimy' i tak też się stało.
Tagi: cześć
14.01.2010 o godz. 15:40

Skończyłam zasrany rysunek na zasrany konkurs Tęcza. Zawsze się w coś wpakuję, a później zapomnę o obowiązku i muszę siedzieć i w ostatniej chwili produkować.
Jestem załamana szkołą. K. dalej nie zmazała mi jedynki na półrocze. I przy ocenach: 1,2,3,3,3 mam ZAGROŻENIE. I dostałam pisemne upomnienie od wychowawcy z powodu 16 nieusprawiedliwionych godzin. Nooo, co jeszcze? O. zburzyła moje jakiekolwiek plany odnośnie studiów: na jej wymarzonym kierunku matma jest obowiązkowa, więc musi zdawać jeszcze jeden przedmiot! Nie dokopałam się do nowego informatora polibudy, więc będę czekać z malutką iskierką nadziei, że na architekturze nic nie zmienią. Och, dość o szkole.

Jutro osiemnastka T. Zamówiłam na allegro 3 prezenty, z których żaden nie doszedł. Świetnie, nie? Brak pomysłów co pocznę, jeśli jutro nie dostanę listonosza pod drzwiami albo chociaż awizo. Mam nadzieję przelizać się z S., chociaż, kiedy on dowiedział się o moich nooo... 'ekscesach', zrezygnował. Ja jednak myślę, że trochę go do mnie ciągnie. Widać to przy każdym naszym spotkaniu. Ale nie mogę przeboleć, że on ma taki beznadziejny gust co do dziewczyn. Ostatnia - brzydka jak noc, z krzywym ryjem, głupimi minami (albo wyrazem twarzy). Przedostatnia - fajna dupa, ale totalna (różowa) idiotka. Też jestem taka beznadziejna?
O matko, muszę się dowartościować. M. pomógł w tym 'pan idealny'. No chłopak-cud - wizualnie i intelektualnie (rozumie jej głupie żarty i się z nich śmieje;d). I nawet nie przelizał jej na pierwszym spotkaniu.

No ale ciekawe co z tymi prezentami dla T. Hmmm??

Tagi: ble
13.01.2010 o godz. 00:08

Kurwa, chciałam to poukładać, żeby było od początku (czyli od pokemoniastego pisma, problemów z koleżankami w postaci: "o nie, zabiję się! D. pali papierosy!"). Mam na myśli blogi. Zaczęłam tak chaotycznie, więc chyba mi się nie uda. Pewnie, że mi się nie uda. Już się nie udało, bo NIE MA MOJEGO BLOGA! Skurwiele onetowi skasowali mojego bloga, którego pisałam w podstawówce i gimnazjum!! Taka pamiątka!

Po kilkunastu miesiącach zaczęłam tutaj. Jakieś dwadzieściakilka notek, później nie wytrzymałam i powstało to - http://wannabeu.bloblo.pl/ a ostatnio http://trespasses.blogspot.com/
Nie mogę się usadowić, ale rezygnuję z blogspota.

To na 'początek'.
Tagi: cześć
11.01.2010 o godz. 19:17
thebeginner
nowy początek
O mnie: nie koniecznie pod publiczkę.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 23 godziny 22 minuty
  • Napisanych notek: 68
  • Komentował: 11 razy
  • Zebranych komentarzy: 59
  • Ostatni wpis: 03.08.10, 23:38
  • Wpis średnio co: 33 dni
  • Profil odwiedzono: 18645 razy
  • Ilość avatarów: 8
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 55
  • Ostatnie logowanie: 03.08.10, 23:31
  • Ostatnio odwiedzili: cytka99, luthien-96, Izabelia, cityoflove, sophie123, Aya, newshit, tajniak, OneDirection-1D, liveemylifee